COVID-19 przeorał rzeczywistość Unii Europejskiej. Polską również [ROZMOWA]

Materiał zamawiany/ Rozmawiamy z prof. Bogusławem Liberadzkim, posłem do Parlamentu Europejskiego z województwa zachodniopomorskiego i lubuskiego.

 

 

Panie profesorze, od naszego ostatniego spotkanie minęło zaledwie jedno lato, ale wydarzeniami, które w tym czasie na nas spadły, można by obdzielić parę lat.
– To prawda. COVID-19 przeorał rzeczywistość Unii Europejskiej. Polską również. Przed Unią stanęło zadanie poradzenia sobie nie tylko ze skutkami pierwszej fali epidemii, ale też przeciwstawienie się drugiej, z którą właśnie się mierzymy. Mało tego – Unia musi się niejako zbudować na nowo. Chodzi o to, żeby nie tylko potrafiła – także w przyszłości – przeciwstawiać się takim niespodziewanym zagrożeniom, jak np. epidemia, ale też by nadal rozwijała się. Zdecydowano więc o bezprecedensowym zwiększeniu budżetu Unii w nowej perspektywie finansowej (lata 2021-2017) do wysokości 1 biliona 100 mld. euro (budżet w latach 2014-2020 wynosił 960 mld. euro), powołując jednocześnie fundusz Next Generation EU (Fundusz na rzecz Przyszłego Pokolenia UE) w wysokości 750 mld. euro. Jest on przeznaczony na inwestycje, które będą miały na celu gruntowną modernizację unijnej gospodarki – jej cyfryzację, rozwój informatyczny, wykorzystywanie sztucznej inteligencji, inwestowanie w naukę, w infrastrukturę, a także – co bardzo istotne – zapewnienie bezpieczeństwa socjalnego mieszkańcom Unii między innymi poprzez przyjęcie europejskiej płacy minimalnej.
Jednym z fundamentów tego planu jest Europejski Zielony Ład, plan zakładający, że do roku 2050 Unia osiągnie zerową emisyjność CO2. Zielona Europa jest wielkim, strategicznym celem Unii Europejskiej. Jego osiągnięcie będzie wymagało nie tylko ogromnych pieniędzy i przejścia całej gospodarki na „czystą” energię i „czyste technologie”, ale zmieni nasze codzienne funkcjonowanie – zmieni się transport, komunikacja miejska, zmienią się nasze mieszkania, samochody, otaczająca nas infrastruktura, a pewnie nawet nasze zwyczaje.

Podczas ostatniego posiedzenia PE projekt Zielona Europa nabrał przyspieszenia…
– Tak początkowo zakładaliśmy, że do 2030 roku ograniczymy emisję CO2 do 50 proc. wartości z roku 1990 w roku, ale ostatecznie wyznaczono cel 60 proc.

Łatwo nie będzie…
– Owszem. Ale będzie specjalny Fundusz Sprawiedliwej Transformacji wspierający proporcjonalnie różne kraje, które będą musiały sobie poradzić z przebudową swego przemysłu. Walczymy w Parlamencie, żeby sumy na ten cel nie były uszczuplane w trakcie kolejnych budżetowych przymiarek. Chodzi przecież m.in. o nasz Śląsk, o naszą energetykę.

Do Zielonego Ładu jeszcze trochę wody w Odrze upłynie, a tymczasem uzyskał pan profesor sukces, który jest już w zasięgu ręki.
– Owszem, osiągnęliśmy porozumienie w sprawie wzmocnienia praw pasażerów kolei. Faktycznie, od początku prowadzę ten projekt przez cały proces legislacyjny, ale finał jest już blisko. W całej Unii, w przypadku ponad 100-minutowych opóźnień, przewoźnicy będą zobowiązani do zmiany trasy podróży pasażerów w każdy możliwy sposób i bez obniżania poziomu usługi – tak, jak ma to miejsce w przypadku linii lotniczych. Będą też musieli zapewnić bilety bezpośrednie na wszystkich swoich trasach. Pasażerowie niepełnosprawni będą mogli zgłaszać potrzebę pomocy z 24-godzinnym wyprzedzeniem, a nie (jak dotychczas) na dwa dni przed podróżą. Wszystkie pociągi będą wyposażone w miejsca na rowery. W dwa lata po opublikowaniu nowych przepisów w Dzienniku Urzędowym UE, pasażerowie kolei w całej Unii znajdą się w nowym, lepszym świecie.

Tematem, który rozpala dyskusję niezależnie od tego, czy mamy wakacje, czy pełnię sezonu politycznego, jest projekt „pieniądze za praworządność”. Wszyscy nasi Czytelnicy chyba już wiedzą, o co chodzi?
– W tej kwestii jest znaczący krok do przodu. Po raz pierwszy zaprezentowano, obejmujące wszystkie kraje Unii, „Sprawozdanie na temat praworządności”. Jest to rodzaj zbiorczej fotografii, o którą się dopominano, zresztą Polska i Węgry chyba najgłośniej, ilustrującej stan przestrzegania prawa we wszystkich krajach UE. Co bardzo ważne wszyscy są tam potraktowani wedle tych samych kryteriów. Jestem przekonany, że ten nowy instrument – czyli doroczne sprawozdanie na temat praworządności – na stałe wpisze się w unijny system polityczny i będzie ważnym narzędziem podtrzymywania coraz wyższych standardów prawnych i demokratycznych.

Jak wypadamy w pierwszym „raporcie”?
– Nie za dobrze. Z punktu widzenia zasad, na których zbudowana jest Unia i w świetle faktów mamy bowiem do czynienia ze stałym, systematycznym i zaplanowanym uzależnianiem wymiaru sprawiedliwości od władzy politycznej. Jakby tego było mało nasza pozycja pogarsza się na skutek działań wymierzonych w środowiska LGBT. Zwłaszcza uchwały niektórych samorządów powiatowych ogłaszających się „strefami wolnymi od ideologii gender”, narobiły nam naprawdę dużo szkody. Jeśli nie nastąpią jakieś zasadnicze zmiany, to Polska zacznie ponosić wymierne tego konsekwencje. Przypomnę, że 7 września, na plenarnym posiedzeniu PE, europosłowie uznali, że projekt „pieniądze za praworządność” powinien zostać wprowadzony w życie z całą stanowczością. Rezolucję w tej sprawie poparło 521 europosłów, 152 było przeciw, a 21 wstrzymało się od głosu. Przewaga aż 400 głosów jest wymowna i niech wystarczy za komentarz.

Miejmy nadzieję, panie profesorze, że wszystko dla Polski skończy się pomyślnie. A z rzeczy nieco mniejszych, ale przecież także szalenie ważnych? Kryzys kładzie się przecież złowrogim cieniem na różnych dziedzinach życia.
– Wspomnę o czymś mi zawodowo bliskim – o transporcie. Lotniczym konkretnie. Po 4 miesiącach niepewności Komisja Europejska zgodziła się na pomoc rządu dla polskich lotnisk. To duża sprawa. Otrzymają one (jest ich 14) łącznie 142 mln zł. Rzecz była naprawdę pilna, bo lotniska wydawały już ostatnie tchnienie. Zajmowaliśmy się tą pomocą, również ja, bardzo intensywnie (także w ostatnich dniach) na posiedzeniach Komisji Transportu i Turystyki PE. Warto wiedzieć, że z powodu koronawirusa odwołano w Europie 4 mln. lotów! Lotniska straciły 50-70 proc. ruchu. A przecież – czy ruch jest mały, czy duży, trzeba je utrzymywać w pełnej gotowości. To nie jest tanie…

Nie ma podróży bez turystyki, turystyka zaś jest krwioobiegiem naszego regionu. Też ledwo zipie.
– Udział turystyki w PKB UE wynosi 10 proc. Rynek turystyczny w Unii, to 12 proc. zatrudnienia, 23 mln. miejsc pracy. Pierwsze pieniądze na pomoc – 1 mld. euro – Polska już otrzymała. Są one przeznaczone na zwalczanie zniszczeń dokonanych przez pandemię w gospodarce, w tym także w branży turystycznej.

Czy na pewno najgorsze jest już za nami?
– Nikt tego nie powie na pewno. Zresztą „na pewno” będzie wtedy, jak świat uzyska skuteczną szczepionkę. Jako Unia robimy wszystko, żeby minimalizować straty, a jednocześnie podejmujemy działania, żeby nasza wspólnota nie tylko nadążała za zmieniającym się w zawrotnym tempie światem, ale też żebyśmy tym zmianom nadawali oczekiwany przez nas kierunek. „My”, to znaczy także Polska.

 

Bogusław Liberadzki – prof. nauk ekonomicznych, poseł do Parlamentu Europejskiego, członek Grupy Postępowego Sojuszu Socjalistów i Demokratów w Parlamencie Europejskim.
Biuro Posła do Parlamentu Europejskiego Bogusława Liberadzkiego ul. Garncarska 5, 70-377 Szczecin; tel. +48 91 485 04 84; mail: biuro@liberadzki.pl.



Komentarze

avatar