„Lewica zacznie realnie rozwiązywać problemy” [ROZMOWA]

Rozmowa z Jerzym Kotlęgą kandydującym do sejmu z drugiego miejsca listy Lewicy w okręgu koszalińskim.

Czemu właściwie SLD nie poszło do wyborów razem z Koalicją Obywatelską, tak jak w przypadku europarlamentu, a zdecydowało się na współtworzenie bloku Lewica?

W SLD do ostatniej chwili mieliśmy nadzieję, że współpraca opozycji demokratycznej będzie kontynuowana, szczególnie że uzyskaliśmy razem bardzo dobry wynik. Ostateczna decyzja nastąpiła bardzo późno. My wyrażaliśmy gotowość współpracy. To dzięki naszej inicjatywie doszło do zawarcia paktu senackiego.

Jak układa się współpraca z koalicjantami: Wiosną i Razem? Lansujecie hasło„Lista numer trzy, jak trzy pokolenia lewicy”. Czy faktycznie można mówić o przełamaniu międzypokoleniowych różnic?

Partie tworzące Lewicę rzeczywiście odzwierciedlają cały przekrój wartości centrolewicowych w Polsce. Dzięki porozumieniu możemy reprezentować przekonania ponad 20% Polaków. Średnia wieku kandydatów zgłoszonych przez nasze ugrupowania najniższa jest w przypadku Razem, następnie jest Wiosna i SLD. Łączymy entuzjazm młode- go pokolenia z wiedzą i doświadczeniem średniego i dojrzałego.

Lewica nieźle wypada w sondażach i najprawdopodobniej powróci do sejmu. Czy ta nieobecność dobrze wam zrobiła?

Przez ten czas przekonaliśmy się, że bardzo ważną cechą jest dotrzymywanie obietnic wyborczych i konsekwencja. W ten sposób będziemy właśnie naprawiali i rozwijali Polskę po rządach partii populistycznej. Polska będzie ponownie w pierwszej lidze na arenie międzynarodowej. Rozwiążemy problemy służby zdrowia, pomocy społecznej, oświaty, czystości powietrza, służb mundurowych i przywrócimy trójpodział władzy. Państwo, jakiego chcemy, pomaga rozwiązywać problemy, a nie tylko rozdaje pieniądze.

Czy obawia się Pan, że do parlamentu dostanie się także Konfederacja? Jakie niosłoby to zagrożenia?

Konfederacja jako środowisko skrajne nie budzi mojej sympatii, choć szanuję i staram się zrozumieć osoby, które popierają takie hasła. Zadaję sobie pytanie, gdzie tkwi ich źródło i jak im zaradzić na przyszłość. Z drugiej strony przyzwyczaiłem się już do takiego stanu rzeczy.
W Polsce rządzi przecież ugrupowanie niezbyt odległe światopoglądowo od Konfederacji.

W kampanii Lewicy tradycyjnie pojawił się autobus. Jakie jeszcze macie plany na ostatnią prostą?

Posiadanie trojga liderów pozwala na podzielenie się obowiązkami i dotarcie do jak największej liczby rodaków. Program mamy gotowy. Nie musimy ścigać się na obietnice rozdawania pieniędzy na koszt naszych dzieci i wnuków. Przekonujemy, że Lewica jest teraz na fali wznoszącej i nie ma obawy o utratę głosu.

Jakie problemy Koszalina są dla Pana priorytetem do rozwiązania? Czym w pierwszej kolejności zająłby się Pan jako poseł?

W skali lokalnej przykro mi patrzeć, jak PiS wydaje miliardy złotych na Polskę wschodnią, czy też na inwestycje pozbawione uzasadnienia ekonomicznego, takie jak na przykład centralny port lotniczy. Nasz region pozostał zaniedbany. Będę zabiegał o rozwój komunikacji: drogi ekspresowe i kolej dużych prędkości linii Szczecin – Gdańsk oraz Kołobrzeg – Poznań. Dobra komunikacja pozwoli bowiem na pozyskanie inwestorów. Drugi filar mojego programu dla Środkowego Pomorza to rozwój na dużą skalę morskich farm wiatrowych. To nasza pokoleniowa szansa, dzięki której możemy zostać zieloną potęgą gospodarczą!

Prawo i Sprawiedliwość w poprzedniej kampanii parlamentarnej obiecywało województwo środkowopomorskie? Czy czuje się Pan oszukany jako obywatel? Czy uważa Pan, że takie województwo powinno powstać?
Osobiście odczułem likwidację województwa koszalińskiego, bo to ja byłem ostatnim koszalińskim kuratorem oświaty. Dla władzy liczy się jednak wsparcie wschodniej Polski, bo tam ma więcej elektoratu. My jesteśmy poszkodowani. Moje hasło wyborcze to „Stop marginalizacji regionu”, a zatem będę wspierał też powstanie województwa środkowopomorskiego.

Co myśli Pan na te- mat zakazu handlu w niedzielę? Czy irytuje Pana, że tego dnia nie można normalnie zrobić zakupów? Czy to zasługa Kościoła?

PiS musiał spłacić dług także Kościołowi katolickiemu i związkowi zawodowemu „Solidarność”. Lepsze rozwiązanie to wprowadzenie wymogu zapewnienia co najmniej dwóch wolnych niedziel dla pracowników oraz znaczne zwiększenie wynagrodzenie za pracę w niedzielę. Zakaz handlu to ograniczanie naszej wolności, straty dla gospodarki, a i tak w niedzielę do kościoła chodzi coraz mniej osób.

Zdecydowaliście się na podpisanie Deklaracji Obywatelskiej mającej na celu powstrzymanie ataków na inne ugrupowania opozycyjne. Tymczasem wypowiedzi Jacka Wezgraja, czy próba podłożenia Małgorzacie Kidawie-Błońskiej paktu dla kobiet to swojego rodzaju kuksańce w stronę Koalicji Obywatelskiej. Dlaczego tak to wygląda?

Koalicja Obywatelska to nie są nasi wrogowie, lecz konkurenci polityczni. Uważam, że powinniśmy pokazywać różnice pomiędzy nami, a przecież w kwestiach praw kobiet lub światopoglądowych my jesteśmy bardziej otwarci i tolerancyjni niż nasz konkurent. Nie ma powodu ukrywania różnic. Niech Polacy w zgodzie ze swoim sumieniem wybiorą swoich reprezentantów, znając ich przekonania i program.

Czy w przypadku, gdyby PiS wygrał wybory, ale nie uzyskał samodzielnej większości, jest szansa na zjednoczenie opozycji i odsunięcie prawicy od władzy?

Dla Lewicy jest to priorytetem. Zrobimy wszystko, by zawrócić kraj z kursu greckiego i rosyjskiego. Musimy być w Europie! Tak jak byliśmy gotowi przystąpić do Koalicji Obywatelskiej, tak będziemy gotowi pojednać się w imię wyższego interesu – interesu naszego kraju.

Zapowiedzieliście postawienie Zbigniewa Ziobry, Mateusza Morawieckiego, Beaty Szydło i Beaty Kempy przed Trybunałem Stanu. To realny scenariusz?

W historii Polski była już szansa postawienia niektórych polityków przed Trybunałem Stanu, ale zabrakło odwagi i konsekwencji ze strony rządzącej wówczas koalicji. My będziemy konsekwentni, gdyż zamach na wolność i praworządność Polski to zamach na Polaków. Brak szybkiego ukarania sprawców będzie zachętą dla podobnych osób w przyszłości, na co nie możemy się zgodzić.

Jak jako człowiek lewicy ocenia Pan socjalne propozycje PiS-u, których ostatnio wysyp? Czy Pana zdaniem to dobra droga?

To nie są programy socjalne, lecz rozdawanie pieniędzy na oślep. Mają na celu wygrać wybory, a nie pomóc ludziom. Silne państwo wspomaga potrzebujących. PiS rozdaje nie swoje pieniądze komu popadnie, jednocześnie zostawiając na przykład osoby chore, aby po cichu umierały w kolejce do lekarza. Chcesz się leczyć? Masz 500 zł i radź sobie sam! Masz niepełnosprawną mamę wypisywaną ze szpitala? Masz jednorazowo 800 zł do emerytury i radź sobie sam! Dziecko ma lekcje do wieczora? Masz 300 zł i bądź cicho! Taka polityka to oznaka słabości państwa. Tak działają państwa, w których jednostka się nie liczy. Transferów pieniężnych w tej chwili nikt już nie cofnie, ale tylko Lewica zacznie rozwiązywać realnie problemy. Kupowanie poparcia społecznego kosztem naszych dzieci i wnuków jest drogą donikąd, ale okazuje się, że to może być droga do zdobycia władzy.

0 0 votes
Article Rating


guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments