„Czasu jest coraz mniej, trzeba ruszać z kampanią” [ROZMOWA]

Rozmowa z Adamem Ostaszewskim, członkiem Zarządu Krajowego Inicjatywy Polska.

Pańskie ugrupowanie ma iść do wyborów razem z Platformą Obywatelską. Czemu nie współtworzycie lewicowej koalicji z Wiosną, SLD i Razem? Czy to wpisanie związków partnerskich do programu Koalicji Obywatelskiej zadecydowało o wspólnym starcie?

Jako Inicjatywa Polska już w zeszłym roku podjęliśmy decyzję o budowie wspólnego, demokratycznego frontu wspólnie z PO i N. Najpierw zawarliśmy koalicję do wyborów sejmikowych przy wyborach samorządowych. Następnie wspieraliśmy kandydatki i kandydatów Koalicji Europejskiej w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W naszym okręgu czynnie zaangażowaliśmy się w kampanię Bartosza Arłukowicza. Konsekwentnie idziemy zatem do wyborów parlamentarnych razem z Koalicją Obywatelską złożoną z trzech partii – PO, N i IP. Tylko wspólnie możemy odsunąć PiS od władzy. Nie czas na spory i rywalizację w ramach opozycji. Nie można zmarnować żadnego głosu. A co do wpisania związków partnerskich do programu KO – pokazuje to, że jesteśmy silnym, lewym skrzydłem tej koalicji, którego postulaty programowe będą realizowane. Przypomnę tylko, że związki partnerskie nie są niczym szczególnym w Europie, a wprowadzały je partie konserwatywne, jak np. w Wielkiej Brytanii.

Czy oznacza to, że będzie Pan kandydował do sejmu z ramienia Koalicji Obywatelskiej ramię w ramię z przedstawicielami Platformy? Kiedy poznamy listy kandydatów?

Tak, otrzymałem rekomendację od Zarządu Krajowego Inicjatywy Polska do startu do sejmu w ramach Koalicji Obywatelskiej. Obecnie trwa proces ustalania list wyborczych. Ma zakończyć się niebawem. Wtedy poznamy wszystkie kandydatki i kandydatów na listach. Czasu do wyborów coraz mniej. Dlatego trzeba ruszać z kampanią.

Czy był Pan entuzjastą szerokiej koalicji od PSL po Razem? Czemu właściwie ona nie powstała? Czy start trzech bloków opozycyjnych to dobry pomysł?

Obecny sposób liczenia głosów według metody d’Hondta premiuje duże ugrupowania. Przekonaliśmy się o tym podczas wyborów samorządowych i do Parlamentu Europejskiego. Jeżeli jednak niektóre partie zdecydowały się na samodzielny start, niech walczą. Ale niech walczą z PiS-em, a nie ze sobą nawzajem. Ja ze swojej strony deklaruję, że będę skupiać się w czasie kampanii na walce z PiS-em i prezentowaniu pozytywnego programu Koalicji Obywatelskiej. Koleżankom i kolegom z konkurencyjnych bloków opozycji życzę wszystkiego najlepszego. Idziemy przecież w tym samym kierunku, chociaż innymi drogami. Nie podstawiajmy sobie nóg podczas tego marszu, bo wszyscy się przewrócimy.

Wierzył Pan w zwycięstwo opozycji w wyborach do europarlamentu? Czy przegrana powtórzy się i oznacza drugą kadencję rządów PiS-u?

Nic nie jest przesądzone. Kampania dopiero się zaczyna. Jej dynamika będzie zupełnie inna niż w kampanii do PE. To dla PiS-u walka o wszystko. Nie ma on przecież praktycznie żadnej zdolności koalicyjnej. Wiedzą, że muszą wygrać podobnie albo i nawet z lepszym wynikiem niż cztery lata temu. Rolą kandydatek i kandydatów opozycji jest mobilizowanie wyborców, docieranie we wszystkie możliwe miejsca i przekonywanie do wzięcia udziału w wyborach. Tylko taka praca pozwoli na uniknięcie katastrofy w postaci drugiej kadencji PiS-u, a co za tym idzie totalnego zawłaszczenia państwa.

Rządy PiS-u to także program 500+, teraz nawet na pierwsze dziecko. Czy nas na to stać? Czy powinny nastąpić zmiany w programie?

Opozycja od dawna mówiła, że aby program 500+ był sprawiedliwy, musi objąć wszystkie dzieci. PiS nie robi żadnej łaski. Ja jako człowiek lewicy jestem zwolennikiem programów społecznych. Przypomnę, że to dzięki Inicjatywie Polska w większości miast wprowadzono program „Dzieciaki bez biletów”, czyli program bezpłatnej komunikacji miejskiej dla dzieci. Umiemy zatem jako opozycja konstruować dobre, społeczne programy ułatwiające życie polskim rodzinom.  W ślad za przekazywaniem pieniędzy bezpośrednio do rąk należy jednak też na przykład budować żłobki i przedszkola oraz wprowadzić program bezpłatnych obiadów w szkołach dla dzieci. I tu PiS zawodzi na całej linii. Nic w tej kwestii nie robi. W takich wymagających wysiłku programach społecznych zastępuje go samorząd, czego przykładem jest program „Dzieciaki bez biletów” działający także w Koszalinie.

Czemu rozdawnicze obietnice PiS-u są tak skuteczne?

Każdy z nas lubi mieć poczucie, że władza mu coś daje. Nie jestem jednak zdania, że te obietnice są jakoś bardzo skuteczne. Polki i Polacy mają świadomość tego, co PiS robi z państwem. Wiedzą o fatalnej sytuacji w służbie zdrowia, kolejkach do specjalistów i braku leków. Zauważają katastrofę w szkolnictwie, na której najbardziej cierpią dzieci, i galopujący wzrost cen. To są wymierne wyniki rządów PiS. Polki i Polacy widzą, że z dnia na dzień żyje się coraz ciężej. Polityka społeczna PiS-u doprowadziła do sytuacji, w której wydatki z budżetu nie są kierowane na ochronę zdrowia, czy ulepszanie szkolnictwa, ale na premie i luksusy dla rządzących. Czas to zmienić.

Jak Pan ocenia ostatnie wydarzenia w Białymstoku? Czy to, co się tam działo, to ostateczny dowód, że Polska brunatnieje?

Wydarzenia w Białymstoku pokazały niemoc państwa pod rządami PiS-u. Obowiązkiem państwa jest zapewnić bezpieczeństwo wszystkim legalnym demonstracjom. W tym przypadku tego zabrakło. Grupy bandytów atakowały niewinnych ludzi. Winę za to ponosi retoryka nienawiści, którą stosują politycy PiS-u. Cały czas szukają wrogów. Teraz próbują z nich zrobić osoby demonstrujące w obronie praw i godności innych ludzi. Czas z tym skończyć. Te wydarzenia pokazują też stawkę jesiennych wyborów – albo odpłyniemy w ramiona brunatnych bandytów, których PiS toleruje, albo obronimy Polskę przed tym szaleństwem. Potrzebna jest potężna mobilizacja wszystkich Polek i Polaków, dla których słowo wolność jest najwyższą wartością.

Grzegorz Schetyna zobowiązał się, że do 2030 roku wyeliminuje węgiel w ogrzewaniu domów i mieszkań, a do 2040 w całej energetyce. Czy to jest wykonalne?

Program energetyczny wynika wprost ze zmian klimatycznych, które są faktem. PiS próbuje nam wmówić, że możliwa jest gospodarka oparta na węglu. To nieprawda. Potrzebne są zmiany, i to nie w ciągu kilkudziesięciu lat, ale w krótszym horyzoncie czasowym. Wszyscy przecież widzimy, jak zmienia się klimat. Potrzebne jest, oczywiście, stopniowe, przestawianie się na tzw. alternatywne źródła energii.

W programie jest też mowa o jednym zbiorze ustaw, który ma usunąć cały śmietnik bezprawia. Jak to miałoby wyglądać?

Umownie nazwaliśmy to „aktem odnowy demokracji”. To przywrócenie właściwego funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego, który obecnie jest atrapą, przywrócenie właściwej roli Krajowej Radzie Sądownictwa, zatrzymanie upolityczniania wymiaru sprawiedliwości. Chcemy też głosowania przez internet, czy wymogu przeprowadzenia referendum po uzbieraniu miliona podpisów. Musimy napisać nowy rozdział dla Polski po rządach PiS-u. Jesteśmy zdeterminowani, aby to zrobić, aby Polska stała się krajem spełniającym europejskie standardy tak w zakresie demokracji, jak i w zakresie spraw społecznych. Aby tego dokonać, na jesień trzeba iść do urn wyborczych i głosować.

0 0 votes
Article Rating


guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments