„Potrafiłem zabiegać o pieniądze na infrastrukturę. Będę umiał to zrobić także w nowej perspektywie” [WYWIAD]

Rozmowa z prof. Bogusławem Liberadzkim, kandydatem do Parlamentu Europejskiego, nr. 1 na liście Koalicji Europejskiej.

W jaki sposób prowadzi Pan swoją kampanię wyborczą?

Spotykam się z obywatelami, którzy zechcą odpowiedzieć na moje zaproszenie, w bibliotekach, wiejskich świetlicach, salach konferencyjnych, aulach wyższych uczelni. Różnie. Bywam na festynach oraz dożynkach. Jestem gościem wielu lokalnych uroczystości. Spotykam się także z moimi wyborcami za pośrednictwem mediów. Często goszczę w lokalnych stacjach telewizyjnych, rozgłośniach radiowych. Spotykam się z dziennikarzami redakcji gazetowych i internetowych. Muszę dodać, że spotykamy się również w Strasburgu oraz Brukseli. Europa jest otwarta. Ludzie wyjeżdżają indywidualnie i grupowo. Często mają w programie swojego pobytu spotkanie ze swoim europarlamentarzystą. Również ja zapraszam gości do Brukseli. Organizuję staże szkoleniowe dla samorządowców, studentów. Wtedy przyjeżdżają na mój koszt. Poznają pracę mojego biura, zasady pracy parlamentu i jego organizację. To fascynujące obserwować, jak działa się na rzecz wspólnych celów w tak różnorodnym środowisku. W mijającej kadencji na stażach było u mnie ponad 1000 samorządowców i studentów z naszego regionu.

Z których inwestycji realizowanych u nas dzięki pieniądzom unijnym jest Pan najbardziej dumny?

Ze wszystkich! Oczywiście najbardziej widoczne, imponujące, rozbudzające wyobraźnię są te największe, o znaczeniu lokalnym i krajowym jednocześnie. Myślę o trasach ekspresowych S3 i S6. Ale mam też ogromną satysfakcję z faktu, że w Koszalinie i okolicznych powiatach jest już powstały za unijne pieniądze szerokopasmowy internet. Jestem dumny z modernizacji Szpitala Wojewódzkiego w Koszalinie, domu dziennej opieki dla ludzi starszych i niepełnosprawnych, który powstał w okolicach Tychowa, pięknie odnowionych placów, chodników i ulic Białogardu, jego ekologicznego systemu ciepłowniczego… Są też sprawy, których na razie nie widać, ale które wkrótce wpłyną na jakość naszego życia. Zaczną na przykład obowiązywać nowe unijne dyrektywy, nad którymi pracowałem. Polacy zatrudnieni w krajach UE będą otrzymywali wynagrodzenie co najmniej równe płacy minimalnej w danym kraju. Oczywiście z możliwością awansowania i zarabiania więcej. Ma to ogromny wpływ na godne zarobki, a także na wysokość późniejszej emerytury. Jakość naszego życia na pewno poprawi też przyjęcie przez PE rozporządzenia o prawach pasażerów kolei. Oznacza to, że pasażerowie niepełnosprawni będą mieli odpowiednią opiekę na dworcach. Przewiduje się także wprowadzenie w pociągach miejsc dla rowerów. I jeszcze jedno – opóźnienia pociągów będą rekompensowane. Są określone limity czasowe opóźnień, które będą w odpowiedniej proporcji refundowane. W przypadku utracenia połączenia pasażerowi należy zapewnić kontynuowanie podróży najbliższym pociągiem w tej samej klasie wagonu. To oczywiście będzie dla kolei kosztowne, ale poprawienie jakości usług jest niezbędnym warunkiem, żeby kolei znów była przewoźnikiem godnym zaufania.

Jak wygląda dogadywanie takich inwestycji? Jaka jest droga od propozycji, do rozpoczęcia inwestycji?

Niejako w pierwszym etapie dyskutujemy w ramach naszej grupy parlamentarnej Socjalistów i Postępowych Demokratów. Jeśli chcemy, żeby nasz plan był planem wszystkich członków tej grupy, musimy to z nimi uzgodnić. Potem dyskusja przenosi się na forum Komisji Transportu i Turystyki – tam staramy się zyskać większość, czyli przekonujemy, tłumaczymy, wskazujemy na korzyści, które z proponowanego rozwiązania czerpać będzie cała Unia i uzgadniamy płaszczyznę porozumienia. Wtedy nasz wniosek poddawany jest głosowaniu na sesji plenarnej PE. Podczas głosowania mamy za sobą większość naszej grupy politycznej, a jeśli byłaby ona za mała, musimy przekonać do naszego projektu członków Europejskiej Partii Ludowej, w której składzie są polscy europosłowie z PO i PSL. Co oczywiste – współpracujemy ze sobą od lat. Bywają jednak sytuacje nietypowe. Jakiś projekt jest kosztowny lub – dla pozostałych członków – „egzotyczny”. Trzeba sięgać po inne środki. Tak było w przypadku naszych starań o dofinansowanie budowy tras ekspresowych S3 i S6. Jako profesor specjalizujący się w szeroko rozumianej problematyce transportowej i ekonomii transportu oraz członek Komisji Transportu i Turystyki PE doskonale zdawałem sobie sprawę, że są one niezmiernie ważne dla rozwoju Pomorza Zachodniego i Ziemi Lubuskiej. Obie drogi należało przekształcić w nowoczesne arterie komunikacyjne, żeby mogły spełniać funkcję komunikacyjnego nerwu Polski północnej i zachodniej, łączącego porty w Szczecinie i Świnoujściu z południem Europy, a także z pozostałymi portami nad Bałtykiem i dalej aż do Kaliningradu i na Litwę. Szło opornie, więc zaprosiłem do Polski, niejako na „wizję lokalną”, członków Komisji Transportu i na miejscu pokazaliśmy im, jak ten „korytarz” jest ważny dla Polski i Europy. Przekonaliśmy ich! S6 włączyliśmy do unijnego programu Trans-European Transport Networks, a S3 do Transeuropejskiego Korytarza Bałtyk-Adriatyk, zapewniając tym samym unijne współfinansowanie obu projektów. Dzięki temu na lata 2014-2020 środki unijne zwiększono o 4 mld dla województwa lubuskiego i 6 dla zachodniopomorskiego. Jako „sprawca” mam więc powody do satysfakcji, ale oczywiście trzeba pamiętać, że zapewnienie pieniędzy, nawet tak dużych, to dopiero połowa drogi. Przecież potem ktoś musi przygotować projekty, kosztorysy, zapewnić wykonawców, uregulować stosunki własnościowe w miejscu przebiegu trasy – jest z tym mnóstwo pracy. Nie mówiąc już o tym, że trzeba umieć sformułować odpowiedni wniosek na dofinansowanie konkretnych przedsięwzięć. Tu rola samorządów lokalnych jest nie do przecenienia! Podkreślam to, bo moja współpraca z prezydentami miast, burmistrzami, wójtami, marszałkami obu województw zawsze układała się bardzo dobrze.

Należy Pan do Sojuszu Lewicy Demokratycznej, a SLD jest w Parlamencie Europejskim w grupie Socjalistów i Demokratów. Tymczasem lewica w Europie słabnie. Czy warto więc na Pana głosować?

Mówi się: „po czynach ich poznacie”. Za mną stoją czyny. Co do europejskiej lewicy – nie przesądzałbym, że słabnie. W Finlandii dopiero co wybory parlamentarne wygrała Socjaldemokratyczna Partia Finlandii. Po raz pierwszy od 20 lat socjaliści będą mieli swojego premiera. Są największą partią w fińskim parlamencie. Prognozy wskazują również, że w najbliższym czasie także w Hiszpanii socjaliści zdobędą największe poparcie, a co za tym idzie największą liczbę mandatów. Wydaje się, że również brytyjskie zamieszanie z Brexitem, które królestwu zafundowali konserwatyści, także działa na korzyść Partii Pracy. Wstrzymajmy się więc z radykalnymi ocenami, bo to wszystko są sygnały, że w Europie polityczny trend się odwraca. Zwłaszcza że poza polityczną hałaśliwością populiści nie mają niczego do zaoferowania. Wszystko, co oni mogą dać Europie, to podziały „swój – obcy” i nieszczęście. Ludzi w stronę populistów popycha głównie trudna sytuacja osobista. Lewica musi się z tym zmierzyć. Dla wszystkich równe rozwiązania socjalne, europejska płaca minimalna, działania chroniące pracowników w całej UE i pełne, jednakowe prawa człowieka to jest najprostszy program dla Europy i najlepszy sposób na zatrzymanie populistów. Mam swoje przemyślenia na ten temat, taką, mówiąc modnym obecnie językiem, „trójkę Liberadzkiego”: Tyle samo środków co dotychczas na politykę spójności i na politykę rolną; trzy razy więcej na Erasmus, aby młodzi ludzie mogli się kształcić; dwa razy więcej środków na badania i innowacyjność, gdyż szansą Unii jest odzyskanie przewag technologicznych. Europejska lewica idzie
w tym kierunku i należy ją w tym wspierać.

A jak to się ma do Zachodniopomorskiego?

Zbudowaliśmy w ostatnich latach infrastrukturę komunikacyjną. Po pierwsze więc trzeba – jak to mówią – iść za cisem i jeszcze ją wzmocnić dwoma nowymi trasami ekspresowymi: S10 i S11. One pozwolą na szybki i bezpieczny dostęp naszego regionu niejako „do wnętrza” Polski. Należy też rozejrzeć się za nowymi funduszami. Są ona na przykład w Europejskim Funduszu Inwestycji Strategicznych. Za te pieniądze będzie można stworzyć zaawansowane technologicznie, przyjazne środowisku, atrakcyjne dla absolwentów naszych szkół i uczelni wyższych miejsca pracy. Nasza młodzież nie musi wyjeżdżać z Polski w poszukiwaniu lepszego życia! Możemy je zbudować tu, na miejscu! Potrafiłem zabiegać o pieniądze na infrastrukturę. Będę umiał również zadbać o fundusze w nowej perspektywie finansowej Unii Europejskiej. Możemy zrobić to razem!

0 0 votes
Article Rating


guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments